Bieg po bezcenny BALANS

Kiedy poznaję kogoś nowego, zwłaszcza jeśli jest to kobieta, moją uwagę przykuwa stan jej ducha. Podziwiam ludzi, od których bije spokój. Czasami widzisz kogoś po raz pierwszy i od razu czujesz, że w jego obecności ogarnia Cię błogość, czas zwalnia, stajesz się bardziej uważny i zaczynasz słyszeć własne myśli. Taki stan jest możliwy tylko w obecności ludzi, którzy czują harmonię sami ze sobą.

Uwielbiam przebywać wśród ludzi, którzy wiedzą, czego chcą, którzy są skoncentrowani na celu. Wtedy i moje myśli stają się jasne i precyzyjne niczym laser, a nie jak wypalona żarówka.

Podziwiam ludzi, którzy ze spokojem i bez pośpiechu delektują się codziennością, nadają prozie życia wymiar niezwykłości, nie rozpraszają się na poboczne tematy, są obecni w teraźniejszości i wszystko potrafią zrobić na czas, chociaż w ich działaniu nie ma miejsca na zabieganie. Wtedy i ja zwalniam, a przed moimi oczyma ukazuje się życie w zupełnie innej perspektywie.

Znasz takich ludzi, prawda? Chciałabym żyć tak jak oni. Nie potrafię jeszcze tego, ale wciąż się uczę. Jestem coraz bliżej Pisanie tego artykuł potraktowałam trochę terapeutycznie, bo właśnie balans jest ostatnio priorytetem, nad którym usilnie pracuję.

Zatem zapraszam Cię do wspólnego biegu po bezcenny balans.

Balans to ostatnimi czasy bardzo modne pojęcie. Chyba dlatego, że żyjemy w coraz bardziej rozedrganym świecie. To luksus, na który nie każdy może sobie pozwolić. Nie każdy, ponieważ nie każdy jest zdecydowany ponieść za niego cenę. Tak, on kosztuje. Pozornie nie płacimy za niego ani złotówki, w praktyce, musimy z wielu rzeczy zrezygnować. Zawsze aby coś uzyskać, trzeba coś stracić. Czy jesteś na to gotowy?

Balans kojarzy się ze spokojem. Prawidłowo! Skąd więc w tytule mojego artykułu „bieg”? Jest ku temu kilka powodów. Pierwszy – paradoksalnie nie wolno nam myśleć, że mamy na to czas, osiągnięcia stanu balansu nie wolno odkładać na później. Sama się o tym przekonałam. To powinien być jeden z priorytetów, z którym zmierzymy się w pierwszej kolejności. Dlaczego? On jest gwarancją powodzenia we wszystkich dziedzinach życia. O drugim powodzie wspomnę na końcu artykułu.

Balans to równowaga. Czyli musimy coś ważyć, dokonywać wyborów, czegoś dokładać, coś ujmować. O czym mowa? Oczywiście o wartościach. Jakie są Twoje najważniejsze życiowe wartości? Kiedy po raz pierwszy przeczytałam to pytanie w książce Kamili Rowińskiej, pomyślałam – co to za oczywiste pytanie? Ono ma mi w czymś pomóc? Brzmi banalnie, prawda? No właśnie, pytanie tak, ale odpowiedź już nie jest taka oczywista. Kiedy spośród 75. wartości musisz wybrać siedem swoich, trudności zaczynają się piętrzyć. W momencie gdy musisz wybrać między bliskimi relacjami a rodziną lub niesieniem pomocy, robi się pod górkę.

Takie ustalenie własnych życiowych wartości – własnych, nie przekazywanych z dziada pradziada, nie tych uznanych społecznie za ważne – poza przybliżeniem do balansu, przyniesie Ci jeszcze jedną korzyść. Mianowicie będziesz mógł być wewnątrzsterowny i asertywny. Nie będziesz już miotany jak chorągiewka, ale będziesz miał konkretną trasę przed sobą. W osiągnięciu wewnętrznej równowagi niezwykle pomaga bycie asertywnym. Jeśli nie miałeś jeszcze okazji przeczytać mojego artykułu na ten temat, zapraszam Cię –

ASERTYWNOŚĆ TO NIE SZTUKA MÓWIENIA „NIE”, TO ODPOWIEDZIALNOŚĆ.

Kolejnym krokiem jest wykonanie tzw. koła życia, w którym rozrysujesz osiem najważniejszych obszarów i zaznaczysz procentowo ilość uwagi, jaką im poświęcasz. Czy naprawdę tej miłości, która z pewnością jest dla Ciebie ważna, oddajesz tyle czasu ile powinieneś. Gdy z lotu ptaka zobaczysz jak realnie wygląda Twoje życie, nie jak chcesz aby wyglądało, ale jak rzeczywiście nim szafujesz, możesz doznać szoku. Polecam Ci wykonanie tych ćwiczeń. Faktycznie, zajmą trochę czasu, ale dzięki nim przekonasz się, jak faktycznie wygląda Twoje życie. Pół godziny warto przeznaczyć na to, aby dobrze zaplanować trasę, prawda?

Jeśli już teraz jesteś zdecydowany, aby podjąć wyzwanie, a nie masz książki Kamili Rowińskiej, ani jej Dziennika Coachingowego (który też serdecznie polecam!), skorzystaj z darmowego e-booka. To doskonały materiał do pracy nad sobą, ale też do wykorzystania na lekcje wychowawcze. (…) Dopiero w momencie, kiedy obierzesz właściwy kurs, kiedy ustalisz co jest dla Ciebie najważniejsze i skupisz się na tym, osiągniesz spokój. Spokój ducha to twój wewnętrzny żyroskop – podkreśla Brian Tracy.

Kiedy żyjesz w harmonii ze swymi najwyższymi wartościami i wewnętrznymi przekonaniami – kiedy twoje życie jest doskonale zrównoważone – w twojej duszy mieszka spokój. Jeśli z jakiegokolwiek powodu zdradzisz swe wartości lub postąpisz wbrew wewnętrznemu przeświadczeniu – pierwszy ucierpi na tym spokój twojego ducha.

Osiągnięcie wewnętrznej równowagi musi być w twoim życiu podstawą Musi stać się podstawowym celem, któremu wszelkie inne cele będą bezwzględnie podporządkowane. Prawdziwą miarą twego sukcesu jako człowieka jest jedynie szczęście, zadowolenie, poczucie komfortu psychicznego – krótko mówiąc, spokój ducha.

Ale nie idź na łatwiznę, nie szukaj gotowych przepisów na uzyskanie takiego spokoju. To, co zadziała u innych, u Ciebie wcale nie musi się sprawdzić. Polecam Ci bardzo mądry głos w tej sprawie. Zapytałam naszego eksperta, Anię Życką, jak ona łączy tyle aktywności w jednej dobie.

Anna Życka – z wykształcenia jest germanistką. 
Od wielu lat pracuje jako nauczyciel i lektor.
 Udało jej się w życiu połączyć zawód i pasję. 
Jest Trenerem Biznesu – ale jej działania 
szkoleniowe nie bazują na biznesie, a raczej 
na kadrze nauczycielskiej. 
 Jest współtwórcą szkoły językowej 
w centrum Łodzi – EXPERTSCHOOL. 
Prowadzi blog: http://zyckabelferblog.blogspot.com.

! artykuł Ani – WORK LIFE BALANS A ŻYCIE NA „KRADZI”

Z pewnością zwróciłeś uwagę na to, że Ania podkreśla bardzo mocno wielość ról, jakie jej przychodzi pełnić. Jestem pewna, że u Ciebie jest podobnie. Nikt z nas nie jest na tym świecie sam. Żyjemy wśród ludzi i mamy liczne zobowiązania. Jak godzić pracę z życiem zawodowym?

Polecam Ci radę Kamili Rowińskiej – żony, matki dwójki dzieci, przedsiębiorcy, coacha światowej sławy i autorki kilku książek.

Wydaje się, że Horacjańskie „aurea mediocritas” jest wciąż aktualne. Jeśli praca zawodowa, która jest przecież naszą pasją, pochłonie nas zbyt głęboko, sprzed naszych oczu zniknie codzienność i ucieknie między palcami. Niezauważenie dla nas nasze dzieci staną się dorosłe, nasz małżonek się zestarzeje, a my ciągle będziemy w niedoczasie. To prosta droga do wypalenia zawodowego i poczucia niespełnienia.

Jeśli chociaż raz przez Twoje myśli przewędrowało pytanie – czy ja już doświadczam wypalenia zawodowego?, zachęcam Cię do artykułu naszego kolejnego eksperta.

Agnieszka Ciereszko – trener, coach, 
szkoleniowiec, specjalista do spraw doradztwa 
zawodowego, dyrektor Akademii Webinaru.

! kliknij niżej po artykuł!

SYNDROM BURNOUT – NIE DAJ SIĘ SPALIĆ!


Wypalenie zawodowe to nie wstyd, ale co zrobić, aby się nie spalić? Na to pytanie starałam się odpowiedzieć w swoim artykule, który także Ci polecam.

A kto jest najbardziej narażony na wypalenie zawodowe? Perfekcjoniści! I o tym traktuje wpis Agnieszki Stronki-Świergały, naszego kolejnego eksperta. Przekonaj się, że wcale nie musisz być idealny. Zresztą, ideały podobno nie istnieją.

Agnieszka Stronka-Świergała – pedagog,
 coach, instruktor jogi. Od 2013 roku 
life and business coach pracujący głównie 
z klientami indywidualnymi. Coaching 
z powodzeniem stosuje również w pracy pedagoga 
szkolnego, w kontaktach z uczniem i jego rodziną oraz
 współpracownikami. Od 2004 roku dzieli się swoim 
doświadczeniem jako praktyk jogi prowadząc zajęcia 
indywidualne i grupowe.

Sięgnij po artykuły:

„PERFEKCJONIŚCI, PASJONACI”!

oraz

„PERFEKCJONIŚCI I PASJONACI SĄ WŚRÓD UCZNIÓW

Poza łączeniem pracy zawodowej z życiem prywatnym, ważne też jest godzenie wielu ról, jakie przychodzi nam łączyć w życiu, o czym już wspominała w swoim artykule Ania Życka. W tym momencie szczególnie zwracam się do kobiet. Prawdopodobnie jesteś żoną, mamą, córką, wnuczką, siostrą, panią domu, nauczycielką, być może przedsiębiorcą. I jak pełnienie tych obowiązków zmieścić w 24. godzinach, prawda?

Wypisz wszystkie czynności, jakie są związane z każdą z tych ról. Zakreśl kolorem te, które absolutnie tylko ty musisz (i chcesz) wykonać. Zastanów się, komu możesz zlecić wykonanie pozostałych. Brzmi dziwnie? Mówię poważnie. Nie dasz rady wszystkiego zrobić sama. Poza tym, to bardzo nieetyczne w stosunku do pozostałych członków rodziny czy firmy (patrz: szkoły). Pisałam o tym w artykule KOBIETA ZABIEGANA. Nie dasz rady być mistrzynią we wszystkich tych rolach jednocześnie. Zdecydowanie więcej na ten temat możesz przeczytać w książce Kamili Rowińskiej „Kobieta niezależna”, którą Ci gorąco polecam.

Jak myślisz, co poza delegowaniem zadań musi się znaleźć w doskonałej organizacji? Zapełnianie listy i planowanie, prawda? Bzdura! Też tak kiedyś myślałam. Otóż nie skupiamy się na dopisywaniu kolejnych czynności, ale na ich eliminowaniu! Eliminacja jest kluczem. Nie damy rady obejrzeć wszystkich seriali telewizyjnych i przeczytać ważnych książek rozwojowych. Dlatego właśnie ja już od kilku lat w ogóle nie oglądam telewizji i bardzo dobrze mi z tym. Z tym dodatkowym czasem i z tą niewiedzą, co się na świecie dzieje. Może ktoś z Was uzna mnie za ignorantkę, ja jednak wolę wiedzieć co się dzieje w mojej rodzinie niż w rodzinie Mostowiaków

Eliminacja prowadzi do minimalizmu, który jest stylem życia, jaki podziwiam. Daje możliwość skupienia się na tym, co ważne, leczy z hipokryzji, a przede wszystkim porządkuje myśli. Staram się tą drogą podążać, chociaż jeszcze wiele przede mną. Dla tych, którzy uważają, że minimalizm ogranicza się jedynie do wyzbywania się rzeczy, polecam artykuł, który przekona Was, że to PUSTKA, KTÓRA DAJE PEŁNIĘ.

Jedną z moich najważniejszych zasad jest planowanie i działanie bez pustych przebiegów. Staram się łączyć te czynności w pary, które nie wymagają dużego skupienia. Moim ulubionym multitaskingiem jest spacer z córką, bieganie i słuchanie podcastów. W jednym momencie realizuję trzy ważne dla mnie wartości: opieka nad dzieckiem, zdrowie i rozwój.

Nie wyobrażam sobie życia bez kalendarza. Chyba żaden nauczyciel nie ma aż tak bujnej wyobraźni Takie wrzucenie do pamięci zewnętrznej tego, co tylko można, bardzo dobrze robi na spokój ducha i pomaga się lepiej zorganizować.

Hmm, a’ propos zarządzania sobą w czasie, do pewnego momentu uważałam się za osobę nieźle zorganizowaną. Ale kiedy zobaczyłam ten film, stwierdziłam, że jeszcze wiele się muszę nauczyć. Może Ciebie też zainspiruje.

Masz czasami takie chwile w których jest tak wiele spraw do załatwienia, że w momencie, gdy masz 20 minut do dyspozycji, kompletnie nie wiesz za co się zabrać, i nie robisz nic? Ja tak mam. Zwłaszcza teraz, kiedy opiekuję się maleńką córeczką. Gdy zasypia w ciągu dnia, chciałabym zrobić tyle rzeczy, zaczynam każdą po trochu, walczę z czasem, a w rezultacie niczego nie doprowadzam do końca. Nie znoszę tego uczucia!

Ale już powoli się uczę to opanowywać. Co mnie ratuje? Priorytety i natychmiastowe podejmowanie decyzji. Każdy mój dzień ma przypisany do siebie priorytet. Czasami tak się zdarza, że „przechodzi” na kolejny dzień, ale to są wyjątkowe sytuacje. Oczywiście mam listę bardzo różnych spraw (każdy zakres ma inny kolor w moim kalendarzu, abym szybciej mogła to „ogarnąć”), ale w pierwszej kolejności zajmuję się żabą, jakby to określił Brain Tracy. Swoją drogą, polecam Ci jego książkę „Zjedz tę żabę”. Na YT jest nawet dostępna wersja audio

Jednak nie jestem w tej dziedzinie ekspertem, dlatego postanowiłam poprosić Marzenę Kud, aby napisała coś więcej na ten temat. Jako coach i menager z wieloletnim doświadczeniem jest w tym zakresie fachowcem!

 

Marzena Kud – Life&Business Coach, dziennikarz, 
manager z wieloletnim doświadczeniem w budowaniu 
zespołów i zarządzaniu sprzedażą. 
Autorka bloga Fitspirit.

–>> PARALIŻ DECYZYJNY – JAK GO UNIKAĆ, JAK SOBIE Z NIM RADZIĆ?

Dziękuję Ci za ten wspólny bieg po balans. Mam nadzieję, że już wiesz którą trasę wybrać, aby dotrzeć do upragnionej mety.

Na koniec podzielę się z Tobą moim bardzo osobistym przepisem na złapanie równowagi. Wyznaję zasadę, że „koniec zależy od początku”, dlatego staram się, aby moje poranki były najbardziej aktywnym i produktywnym momentem dnia. To nie znaczy, że od razu rzucam się wir pracy, o nie! Chociaż czasami tak, i bardzo wtedy tego żałuję, bo nie przynosi to pożądanych efektów.

Mój idealny dzień zaczynam treningiem. To pozwala mi się skupić na tym, co ważne, opanować chaos w głowie, sprawia, że rosnę w siłę mentalną. Stąd ten tytuł – „Bieg po bezcenny balans” Następnie przeznaczam kilkanaście minut na modlitwę i lekturę Psalmów. Nie na rozsławioną obecnie medytację, ale na modlitwę, do Tego, Który jest źródłem spokoju. Gdy już wzmocniłam swoje ciało i ducha, czas na pracę nad sobą, swoimi celami, wartościami. Spędzam kilka minut na wypełnianiu „Dziennika Coachingowego” Kamili Rowińskiej.

Dopiero teraz zabieram się za pisanie. Dokładnie tak samo było dzisiaj, kiedy kończyłam ten artykuł.

Dla kogoś może się to wydawać marnotrawieniem czasu, dla mnie to jedyny sposób na życiowy balans. Próbowałam już wielu rzeczy i w końcu znalazłam. Czego i Tobie życzę

Koniec biegu, odpocznij i zastanów się, czy jesteś w stanie w swoim towarzystwie odnaleźć życiową równowagę? Jeśli nie, czas to zmienić, bo mowa o osobie, na którą jesteś skazany do końca swoich dni

A jakie są twoje sposoby na utrzymanie balansu?


Informacje o autorce artykułu:

Katarzyna Skolimowska
Zakochana mężatka i szczęśliwa mama. Polonistka z doświadczeniem we wszystkich typach szkół. Wychowawstwo i wywieranie wpływu to dla niej priorytet, nawet nauczanie języka polskiego ustępuje im miejsca. Opiekun szkolnych klubów wolontariusza i kola teatralnego „Ad astra!”. Autorka artykułów w kwartalniku „Nasze Inspiracje” i scenariuszy lekcji wychowawczych w Magazynie Wychowawcy „Sygnał”. Prowadzi blog edukacyjny „Inspiracje dla szkoły”.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Jedna odpowiedź do “Bieg po bezcenny BALANS”

  1. Według mnie zachowanie balansu jest możliwe wtedy, gdy sami tego chcemy. Ja także uwielbiam przebywać w otoczeniu osób, od których bije spokój, to czysta przyjemność.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *