Środa z Kamilą Coughlan!

Kochani!
dziś zapraszam Was w podróż do łódzkiej szkoły Polonus, w której pracuję od 2013 roku. Poznajcie moją koleżankę Kamilę Coughlan!
Ja jestem teraz na urlopie macierzyńskim, ale Kamila działa prężnie każdego dnia!

Dzisiejszy wywiad jest z osobą, która przed moją pierwszą lekcją z cudzoziemcami powiedziała:

Agato, uśmiech zdziała cuda!

Kamilo, miałaś rację! Dziękuję Ci za te słowa!

Kamilo, poprosiłabym Cię, abyś opisała siebie.

To pytanie dotyczące ludzkiej egzystencji, wykraczające poza ramy materialnego świata. Jeśli więc miałabym się określić, powiedziałabym
o sobie: dusza poszukująca. Ciągle się czegoś uczę. Im więcej poznaje, tym mocniej uświadamiam sobie, ile jeszcze nie wiem. Taki paradoks 🙂
Z zawodu i z zamiłowania jestem lektorką języka polskiego jako obcego.
W trakcie lekcji wprowadzającej zawody, mówię studentom: jestem nauczycielką. Jednak ja widzę siebie bardziej w roli uczennicy, która każdego dnia z zachwytem dowiaduje się czegoś nowego od swoich studentów. Nie ma lekcji, która by mi czegoś nie uświadomiła, czegoś nie nauczyła. Nauczając polskiego, sama uczę się od swoich studentów.
Ja im – oni mi.
To taka obopólna wymiana.

Czy wykonywany obecnie zawód był zawsze twoim marzeniem?

Może nie marzeniem, ale jednym z moich celów. Wewnętrznie czułam, że dobrze zagram tę rolę – rolę nauczycielki. Wewnętrzny głos podpowiadał mi, żeby pójść na polonistykę, a potem na specjalizację glottodydaktyczną. Nie myliłam się – dobrze się czuję stojąc na forum, odgrywając rolę nauczycielki. Studenci mówią, że mam charyzmę, że lubią moje lekcje – to największa nagroda za pracę. Gdy wracam do domu, zakładam maskę pokornej uczennicy. Poszukuję inspiracji, czytam, notuję. Także to był świadomy wybór. Życie to przecież wielki teatr. Sami wybieramy sobie role, w  które chcemy się wcielić. Ja wybrałam rolę  nauczycielki – nie  żałuję.

Kamila podczas lekcji o Wielkanocy!

Jakie pozytywne sytuacje spotkały Cię podczas pracy?

Najbardziej pozytywnym aspektem mojej pracy są zadowolone oczy moich studentów. Zadowolone twarze, ich satysfakcja. I komplementy!
„Dobra nauczycielka, super nauczycielka, dziękuję Kamila”.
To bezcenne! Praca nauczycielki polega na kontakcie człowieka
z człowiekiem. Kiedy ta relacja współgra – nawiązuje się nić porozumienia, zrozumienia – to największa nagroda. Cieszę się również, kiedy obdarzają mnie zaufaniem i mówią co ich trapi, co cieszy.

Jak uważasz, co buduje lektora?
Kim byłaś i kim jesteś teraz?
Co właśnie CIEBIE motywuje do pracy?

Mnie budują pozytywne relacje ze studentami. Nie zależy mi na suchej lekcji, ja mówię, ty słuchaj i pisz. W czasie lekcji buduję prawdziwie ludzki kontakt. Nie planuję lekcji konspektowo, bo i tak często się zdarza, że lekcja aranżuje się sama. Rola nauczycielki nauczyła mnie wielkiej pokory. Nie patrzę na nikogo z góry z racji wykonywanej funkcji. Nasza relacja jest równorzędna. Przyjacielska. Feedback mnie motywuje. Feedback, czyli zaufanie, sympatia, radość i zadowolenie studentów. A ich sukcesy językowe? Wtedy moje serce roście! Jestem z nich dumna. Tak samo jak matka ze swojego dziecka.

Na wycieczce szkolnej podczas oglądania budowy Dworca Fabrycznego w Łodzi ze studentem z Japonii.

Jak miasto, w którym żyjesz wpływa na rozwój i twoją osobę, jako lektorki języka polskiego jako obcego?

Łódź to miasto wielokulturowe. Na ulicach można zobaczyć bardzo wielu obcokrajowców, co mnie niezmiernie cieszy. Chciałabym, by Polacy byli postrzegani jako osoby otwarte i przyjazne. Dzięki napływowi obcokrajowców do naszego miasta szkoła Polonus, w której pracuję prężnie rozwija się, a ja i koleżanki lektorki mamy pracę.

Jakie ma dla Ciebie barwy bycie nauczycielem?

Swoją pracę odbieram bardzo pozytywnie. Jest w niej tyle różnorodności
i  inspiracji, że nie ma mowy o odcieniach szarości w moim życiu. Jest wiele ciepła, słońca i energii. Tak, te energetyzujące barwy najlepiej odzwierciedlają mój dzień. Tak było od zawsze. Wychodzisz do ludzi
z sercem, z uśmiechem – to do Ciebie wraca. Bycie lektorką łączy w sobie wiele ról. Czasem byłam mamą, przyjaciółką, pracodawcą, psychologiem swoich studentów. Doradzałam, pomagałam, słuchałam.
Relacja, jak mówiłam wcześniej jest najważniejsza.

Wróżby na wieczorze andrzejkowym!

Gdybyśmy mogły na chwilę zatrzymać się przy metodyce nauczania.
Jak można usprawnić nauczanie języków obcych?
Jakie metody polecasz?
Jakie podpowiedzi możesz podać innym?
Co Tobie pomaga być jeszcze lepszą?

Specjalizuję się w podejściu komunikacyjnym, używam języka naturalnego, często potocznego. Nie mówię zbyt wolno. Mówię naturalnie. Chcę, by moi studenci osłuchali się z żywym językiem, nie z martwymi, sztucznymi, podręcznikowymi strukturami. Rozmawiamy, rozmawiamy i jeszcze raz rozmawiamy. Wybieramy tematy, dyskutujemy, robimy prezentacje, opisujemy fotografie, analizujemy fragmenty polskich filmów, piosenek, kabaretów. Organizujemy gry terenowe, wyjścia do muzeum i wspólne obiady w restauracji. Często robimy też warsztaty kulinarne. Takie metody aktywizują studentów, mobilizują do nauki. Jest wiele śmiechu, zabawnych sytuacji i przede wszystkim – buduje się niesamowita więź i sympatia.

Ja i Kamila podczas grilla w łódzkim parku im. Józefa Piłsudskiego.


O czym marzysz w życiu zawodowym?

O tym, by inni również stawiali dobrą relację i stosunku międzyludzkie na pierwszym miejscu. Zarówno w relacji nauczyciel – uczeń, jak i w relacji między pracownikami. By nie traktowano lekcji machinalnie. By lekcja była prowadzoną pod parasolem wzajemnej życzliwości i uprzejmości. To jest dla mnie najistotniejsze.


Ja ze swojej strony, dziękuję Ci Kamilo za poświęcony czas na naszą rozmowę- pierwszy raz zupełnie wirtualną!

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *