Środa z Marleną Kowalską!

Marlena Kowalska
kocha uczyć, kocha wychowywać, kocha uczniów, kocha siebie, kocha przyrodę i kocha gotować! Więcej dowiesz się czytając naszą rozmowę!
Zapraszam!

Marleno, opisz siebie.


Jestem…
Jeszcze kilka lat temu bez wahania odpowiedziałabym – nauczycielem języka polskiego. Dziś wiem, że jest to odpowiedź niewystarczająca. Jestem wychowawcą, organizatorem, inspiratorką, pokazuję uczniom, co w życiu jest naprawdę ważne – uczę działania, kreatywnego spojrzenia na świat, odnajdywania się w grupie, korzystania z mediów i narzędzi informatycznych.

I dziś wiem również to, że nauczycielem jest się niemal 24 godziny na dobę. Wykonując ten zawód, nie można mówić o tym, że wraz z zamknięciem szkolnych drzwi, staję się osobą prywatną. Nasi uczniowie patrzą na nas ciągle i obserwują. Sprawdzają przy tym, na ile jestem osobą wiarygodną, czy to czego uczę, potwierdzam własnym zachowaniem, sposobem bycia.

Zgadza się, prawie 24 godziny na dobę z przerwą na sen. Mam rozumieć zatem, że wykonywany zawód był twoim marzeniem?

To, że będę nauczycielem było dla mnie oczywiste. Nigdy nie marzyłam, by wykonywać jakiś inny zawód. W moim domu zawsze mówiło się o szkole, sprawdzało klasówki, opowiadało o szkolnych uroczystościach. Zawsze były wakacje. Rytm życia rodzinnego wyznaczał rok szkolny. A wszystko przez to albo dzięki temu, że moja mama była polonistką, a szkoła, w której uczyła, znajdowała się „tuż za rogiem”. Poza tym, gdzieś w mojej naturze było i nadal jest, by się opiekować innymi, by młodszym pokazywać, co jest ciekawe w świecie. A bycie nauczycielem wspaniale sprzyja rozwijaniu tych umiejętności.


Podzielisz się z nami swoimi pozytywnymi sytuacjami z życia szkolnego?

W mojej zawodowej karierze takich sytuacji było bardzo dużo. Gdyby się one nie zdarzały, musiałabym mocno zastanowić się, nad tym, czy dobrze wybrałam zawód.
Oczywiście cieszą i na długo zostają w pamięci chwile zwycięstwa w konkursach, publikacje prac uczniów w lokalnych pismach, udane szkolne projekty, wycieczki wywołujące uśmiech na twarzach wychowanków, ale – z perspektywy lat – jeszcze bardziej pozytywnie motywuje, kiedy dowiadujesz się, że ktoś wybiera polonistykę na studiach, bo zapamiętał twoje lekcje, gdy na zjeździe absolwentów pojawia się uczeń i mówi, że przyszedł specjalnie spotkać się z tobą, bo już tak dawno się nie widzieliście, kiedy w markecie spotykasz byłą uczennicę, a ona cię pyta, jaką sukienkę kupić, bo wie, że zawsze szczerze mówiłaś o tym, co ci się podoba, kiedy mama twojej byłej wychowanki opowiada ci, że niedawno została babcią, bo zawsze mogła ci ufać. Właśnie dla takich chwil warto wykonywać ten zawód. Wtedy wiesz, że twój trud się opłacił, że te wszystkie godziny tworzenia, sprawdzania, omawiania były po coś – pomogły w kształtowaniu się osobowości młodego człowieka i on docenia teraz ten twój wysiłek, zauważa cię, szanuje, prosi o radę albo zwyczajnie sprawia mu radość obcowanie z tobą.



To bardzo motywujące, co opisujesz! Musisz mieć świetny kontakt
z uczniami! Już teraz całkowicie rozumiem, skąd pomysł założenia grupy facebookowej dla wychowawców. Oprócz nauczycielki polskiego masz
w sobie dużo ciepła i zrozumienia dla uczniów
!

DOŁĄCZ DO GRUPY

Marleno, powiedz mi teraz jak miasto, w którym żyjesz wpływa na Twój rozwój. Mieszkamy całkiem blisko siebie, wiesz, że niecałe 50 kilometrów? Jestem bardzo ciekawa, jak odpowiesz na to pytanie!

To bardzo istotne, w jakim miejscu mieszkamy i niewątpliwie miejsce to wpływa na nasz rozwój zawodowy. Piotrków Trybunalski jest niewielkim miastem, ale to tutaj rozpoczęłam studia i już po uzyskaniu licencjatu podjęłam pracę w szkole „tuż za rogiem”. Zdawałam sobie sprawę, jak niewiele jeszcze potrafię. Brałam udział w licznych kursach i warsztatach organizowanych przez piotrkowski ośrodek metodyczny, „podglądałam” innych nauczycieli, czytałam. Wszystkie inspiracje po przemyśleniu, po swojemu wprowadzałam do klas. Odkąd dostęp do internetu jest powszechny, doskonalenie zawodowe przybrało inny wymiar, w którym zupełnie nie jest ważne, w jakim mieście żyjesz, bo liczą się przede wszystkim pomysły i chęci.


Jakie ma barwy dla Ciebie bycie nauczycielem?

Bycie nauczycielem i kolory… dla mnie – to ogromna paleta malarza. Właśnie dlatego wykonuję ten zawód. Choć nie zawsze jest różowo, w szkole nie ma mowy o monotonii – rzadko kiedy jest szaro, nijako; zawsze dzieje się coś. Nawet najzwyklejszy dzień może przynieść wielkie WOW!, które przybierze barwę czerwieni, zieleni, a niekiedy – czerni. I dlatego warto tę malarską paletę dźwigać
i na bieżąco dokładać na nią wyczerpujące się kolory, bo tak naprawdę wszystkie są potrzebne, choć żaden kolor w nadmiarze nie jest pożądany.

Kolejne moje pytanie dotyczy usprawniania nauczania języków, również obcych. Czy mogłabyś podjąć się podania metod, które polecasz? Chętnie dowiedziałabym się również, jakie podpowiedzi możesz dać innym nauczycielom.

Nigdy nie miałam sposobności traktować języka polskiego jako obcego. Nie czuję się w żaden sposób kompetentna, by polecać lektorom jakiekolwiek metody pracy. Z własnego doświadczenia wiem jednak, że zawsze najważniejszy musi być uczeń, a nie program i jego treści. Nasz język jest naprawdę trudny i nawet Polacy mają ogromne kłopoty z rodzimą gramatyką czy ortografią. Polscy uczniowie posługują się ubogim słownictwem i z trudem tworzą dłuższe wypowiedzi. Jestem pod ogromnym wrażeniem, widząc zaangażowanie i determinację nauczycieli – lektorów pragnących, jak najlepiej pokazać obcokrajowcom piękno naszej mowy.


Racja! Absolutnie się zgadzam. Wróćmy do twojej pracy. Bierzesz aktywny udział w akcji
Okładki, jak żywe.
Prace przygotowane w ramach projektu można dokładnie obejrzeć
TUTAJ.

Kolejny ważny projekt to Czytamy kolorami. Spójrzmy na film promujący akcję.
TUTAJ

Chętnie korzystasz z kreatywnych rozwiązań w nauczaniu, na przykład robicie na lekcjach lapbooki!
ZOBACZCIE!

Zajrzyjmy w sam środek życia biblioteki… TUTAJ

Zabawa i nauka
Dla piotrkowskiej grupy Stworzonych z wyobraźni udział w przedsięwzięciu jest równoznaczny z realizacją projektu gimnazjalnego warunkującego ukończenie tego etapu edukacji. Między innymi dlatego bardzo poważnie podchodzimy do wszystkich zadań. Staramy się, by poszczególne odcinki były zgodne z zaplanowaną konwencją, uczymy się systematyczności działań, pilnujemy wyznaczonych sobie ról. I choć udział w projekcie jest dla nas przede wszystkim ogromną przyjemnością, to jednocześnie i wyzwaniem, bo przecież nie każdy z nas uwielbia powieści historyczne i bez problemu posługuje się archaizmami albo zaczytuje się w s-f i z lubością kreuje nowe światy… jednak – dla chcącego, nie ma nic trudnego. I dlatego dobrze się bawimy
i jednocześnie ciągle uczymy i walczymy ze swoimi słabościami.

Odkryłaś przede mną swoją wielką pasję do gotowania.
Chcę się podzielić z czytelnikami Twoim drugim blogiem!
Kliknij
TUTAJ i poznaj Marlenę prywatnie.
Albo zobacz smaczny filmik TUTAJ!

Na blogu szkolainaczej.blogspot.com można zaczytać się również
w inspirujących cytatach!


Dałaś się nam poznać! Przyszedł czas na ostatnie pytanie, czy możesz opowiedzieć Nam coś więcej o swoich marzeniach w życiu zawodowym?  

To dla mnie trudne pytanie.
Z jednej strony bardzo lubię, to co robię i bycie nauczycielem daje mi wiele frajdy, z drugiej – męczy mnie sytuacja, jaka jest wokół edukacji – niczego nie można być pewnym, od „zwykłego” nauczyciela, pracującego przy tablicy coraz więcej się wymaga, przy czym te obciążenia odciągają od właściwego procesu nauczania. Waham się. Zastanawiam. Czekam. I wiem, że będę musiała wkrótce zadecydować, co dalej.

Droga Marleno, dziękuję Ci ogromnie za czas, który poświęciłaś na naszą rozmowę. Czułam się cały czas spokojna i szczęśliwa, że zgodziłaś się na nasz wywiad!

Zapisz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *