Środa z Panem od francuskiego!

Jacek Mulczyk-Skarżyński – jak dotąd jedyny nauczyciel od francuskiego, który tak mocno zapadł w mojej pamięci! Czym się interesuje? Jakich metod używa do nauki? Co sam mówi o sobie? To wszystko już dziś, teraz, tutaj!

„Pan od francuskiego to nie tylko mój zawód – to moje życie i moja tożsamość”.

Kim jesteś?

(śmiech) Panem od francuskiego.

Skąd w Tobie pasja do francuskiego?

Wszystko przez korek od szampana! W czasie wojny moja babcia została deportowana z całą rodziną do Francji. Tam się uczyła, pracowała…
Jej pasją był taniec. Pewnego dnia do miasta zawitał generał de Gaulle. Przygotowano huczne wydarzenie, w czasie którego babcia miała przedstawić polskie tańce ludowe. Wtedy generał podarował jej…
korek od szampana.

Rozumiem, że pamiątka została w rodzinie?

Niestety babcia nie zachowała tego prezentu. Może się obraziła na
de Gaulle’a za tak błahy podarunek? Nie wiem. Wojna się skończyła i mój pradziadek zdecydował, że wróci z rodziną do Polski, do przyjaciół, do restauracji, którą przedtem całkiem nieźle prowadził. Niestety nic się nie uchowało. Ale w rodzinie pozostał sentyment do Francji. Nic więc dziwnego, że z wielką pasją zacząłem się uczyć francuskiego.
I tak mi zostało.

Pan od francuskiego prowadzi warsztaty.

Ludzie zwykle uczą się najpopularniejszych języków obcych, takich jak angielski, niemiecki. A pan od francuskiego uczy się języka niderlandzkiego.

Angielskiego uczyłem się jak wszyscy inni. Jestem romanistą, znam więc również włoski… W pewnym momencie zapragnąłem jednak poznać coś spoza spektrum języków romańskich. Niderlandzki to był idealny wybór. Skusiło mnie jego brzmienie! Wiesz, że we francuskim nie wymawia
się „h”, a w niderlandzkim są aż dwa jego rodzaje? Po prostu kosmos! Zakochałem się w tym języku.

Co planujesz w związku ze znajomością tego języka? Miałeś na pewno cel!

Uczę się z miłości do języków, własnym spokojnym rytmem.
Moim celem w nauce jest właśnie brak celu. W ten sposób nie muszę się stresować i unikam językowego burnoutu.

„Językowy burnout” – a co to?

Kiedy uczysz się języka obcego od zera, na początku obserwujesz natychmiastowe i spektakularne efekty. To jest jak narkotyk. Przyzwyczajasz się do linearnego postępu i oczekujesz go nadal. Z biegiem czasu progresja jest jednak coraz mniej widoczna. Wtedy następuje swoiste wypalenie językowe i utrata motywacji do dalszej nauki. Jeżeli dołożysz do tego presję czasu, egzaminów i otoczenia, staje się to nie do zniesienia i nauka przestaje być przyjemnością. Dlatego sam jako nauczyciel bardzo się staram unikać wszystkich elementów, które u moich uczniów mogłyby doprowadzić do takiego efektu.

Pan od francuskiego przedstawia projekt Jacquard.

Masz dość nietypowe, jak na mężczyznę, sposoby spędzania czasu.
Myślę tutaj o grze na wiolonczeli i nauce tańca na rurze.

Wychodzę z założenia, że ludzie bez pasji są jak drzewa bez liści.
Nie wyobrażam sobie nie mieć jakiejś odskoczni od pracy.  W zeszłym roku odkrywałem tajniki improwizacji i teatru tańca. Od tego semestru chodzę do szkoły zawodowej  i uczę się robić bukiety. Niektóre pasje zostają ze mną na dłużej. Tak jest z tańcem na rurze –  to świetny fitness, nie znam innego sportu, który tak kompleksowo wpływałby na formę. Natomiast wiolonczela od zawsze była moim marzeniem. Porwałem się na głęboką wodę, ale nauka podstaw sprawia mi bardzo dużo przyjemności.

Zaskakująca rozpiętość zainteresowań!

Nie myśl, że jestem utalentowany w każdej dziedzinie. Wręcz przeciwnie. Daję sobie szansę smakować różnych rzeczy. Uczę się przy tym dyscypliny. Widzę też, jak to jest poznawać  coś od początku, czasem nie mając do tego specjalnych predyspozycji. Jestem dzięki temu bardziej wyrozumiały dla moich uczniów. Sam też mam szczęście trafiać na nauczycieli pozytywnie zakręconych, którzy rozwijają moją kreatywność, angażują wiele różnych kompetencji i często pobudzają takie obszary, o których istnieniu wcześniej nie miałem nawet pojęcia.

Czy wykonywany przez Ciebie zawód był zawsze Twoim marzeniem?

W dzieciństwie chciałem zostać księdzem, kucharzem albo aktorem. Pochodzę z artystycznej rodziny i przygotowywałem się do szkoły teatralnej. Na szczęście w porę zrozumiałem, że zawód aktora to nie tylko oklaski. Na romanistyce poczułem się na swoim miejscu.
A zawód nauczyciela oraz to, co teraz robię na Youtube, ma bardzo dużo wspólnego z aktorstwem, przewodnictwem duchowym i sztuką kulinarną. Więc wszystkie moje dziecięce marzenia spełniły się właśnie w pracy nauczyciela.

Jakie pozytywne sytuacje spotkały Cię podczas pracy?

Bardzo mnie cieszy pozytywny feedback, który otrzymuję od swoich uczniów oraz zupełnie obcych mi osób. Ludzie piszą do mnie maile, zaczepiają na ulicy, komentują moje wpisy na Facebooku, odpowiadają
na moje snapy, dziękują mi za to, co robię, i jak to robię. Czuję wtedy, że energia, którą wkładam we wszystkie moje projekty, wraca do mnie ze zwielokrotnioną mocą.

Właśnie.. Jesteś obecny w Internecie – na blogu, Facebooku, Snapchacie, Instagramie i YouTubie. Kiedy i jak znajdujesz czas i energię, żeby być wszędzie w tak naprawdę ciekawy sposób?

Sam się czasem nad tym zastanawiam. Moje motto na Instagramie brzmi: „Nie śpię, bo uczę francuskiego”. Dużo w tym prawdy. Wiele materiałów tworzę po nocach, a pojęcie bezczynnego weekendu praktycznie dla mnie nie istnieje. Pan od francuskiego to nie tylko mój zawód –
to moje życie i moja tożsamość. Nic więc dziwnego, że jestem w to całkowicie zaangażowany.

Blog, który piszesz jest przepełniony energią i kreatywnością.

Dziękuję. Na tym mi właśnie zależy. Staram się, żeby było to miejsce nie tylko dla uczących się języka francuskiego, ale też dla nauczycieli i osób zainteresowanych francuskim stylem życia. Nie wszyscy wiedzą, że jest tam też mnóstwo materiałów dydaktycznych i ćwiczeń z gotowymi rozwiązaniami. Tak naprawdę nie trzeba mieszkać w Warszawie, żeby korzystać z lekcji, jakie oferuje Jacek Mulczyk-Skarżyński. I to za darmo!
Tak samo jest w przypadku moich snapów językowych.

Właśnie, jesteś podobno pierwszym w Polsce nauczycielem wykorzystującym Snapchat w celach edukacyjnych!

Zgadza się. Pewnego dnia wpadłem na pomysł, że ta popularna wśród młodych ludzi aplikacja może mieć zastosowanie w nauce. Postanowiłem codziennie umieszczać co najmniej jednego snapa, w którym odgrywam sytuację z życia codziennego ilustrującą wybrany zwrot z transkrypcją
w języku francuskim i polskim. Obecnie moje snapy ogląda codziennie ponad pół tysiąca osób, a ich liczba z każdym dniem rośnie. Wiele z nich robi skrinszoty, żeby zachować sobie cenną frazę jako fiszkę. Wiem, że stałem się też inspiracją dla nauczycieli innych języków. A ci, którzy nie mają Snapchata lub nie zdążyli obejrzeć filmików w terminie ich ważności
(24 godziny), mają zawsze możliwość zapoznać się z wybranymi snapami
w moim comiesięcznym zestawieniu na Youtube.

Co jeszcze można znaleźć na kanale pana od francuskiego?

Youtube jest najmłodszym z moich produktów (ale zapewniam, że nie ostatnim!). Umieszczam tam autorskie materiały filmowe: sondy, wywiady, relacje kulturowe, recenzje, fabularyzowane lekcje gramatyki i tematyczne poradniki językowe. A nawet ćwiczenia na rzeźbę ciała pedagogicznego!

Czy naprawdę francuski jest sexy?
Skąd takie śmiałe stwierdzenie?

Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mógł mieć w tej kwestii wątpliwości.  Francuski wąsik, francuski pocałunek, francuska miłość…
Czy mam wymieniać dalej? (śmiech) Bardziej pruderyjne osoby powiedziałyby pewnie, że francuski jest wytworny i romantyczny.
Ale i tak myślałyby o tym samym.

Kiedy byłeś pierwszy raz we Francji? A kiedy ostatni? 

Po raz pierwszy byłem we Francji, mając 15 lat. Wyjechałem na stypendium do liceum w regionie Poitou-Charentes. Bardzo miło wspominam ten pierwszy kontakt z Francją, Francuzami i ich kulturą, choć przyznaję,
że było trudno. A moja ostatnia wizyta miała miejsce dwa tygodnie temu. Byłem w Paryżu, gdzie realizowałem projekty sygnowane #francuskijestsexy. Pierwsze efekty można już oglądać w Internecie.
Przede wszystkim jednak pragnę podkreślić, że język francuski to nie tylko Francja. Na co dzień posługują się nim 274 miliony ludzi na świecie, z czego tylko 66 milionów we Francji! Przed moimi uczniami chcę odkrywać całe to bogactwo.

Zbliża się sezon jesienno-zimowy. Mamy nowy rok szkolny. Jakie nowości czekają na Twoich uczniów i obserwatorów? Chcesz czymś zaskoczyć?

Dla moich stacjonarnych studentów przygotowałem coś zupełnie nowego: Projekt Jacquard, czyli jedyny w Polsce autorski kurs francuskiego dla projektantów mody, stylistów i blogerów modowych. Szczegóły można znaleźć  TUTAJ, Pozostałym osobom mogę tylko zdradzić, że pracuję właśnie nad nowym cyklem tematycznym na Youtube. Niebawem pojawią się też kolejne owoce mojej ostatniej podróży do Paryża –  odpowiem między innymi na pewne kłopotliwe pytanie dotyczące Francuzów.

To brzmi bardzo intrygująco… Nie mogę się doczekać! Życzę Ci zatem, abyś zawsze był tak kreatywny i utrzymywał taki poziom zainteresowania i oczekiwania u osób, które Cię obserwują. Dziękuję za rozmowę.

Merci – cała przyjemność po mojej stronie!

Zachęcam do śledzenia Pana od francuskiego! Dlaczego?
#francuskijestsexy

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Jedna odpowiedź do “Środa z Panem od francuskiego!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *