Środa z rosyjską duszą – Nataszą!

Tak, to dzisiaj! Dzisiaj jest środa, więc czas na Środę z …!
Przed Wami rosyjska dusza, niezwykła i kreatywna lektorka – Natasza, autorka bloga rosyjski z duszą.


Zapraszam do lektury naszej wirtualnej rozmowy!

Kawa i ciacho gotowe? U nas TAK!

Agata:

Nataszo, Twoje imię nie brzmi polsko. Wnioskuję, że nie jesteś Polką, ale świetnie mówisz po polsku! Nasza rozmowa będzie właśnie w tym języku! Powiedz kilka słów o sobie, o swojej rosyjskiej duszy!Jak to się stało, że mieszkasz w Polsce?

Natasza:

Jestem Nataszą:) Pochodzę z północnej części Rosji, z miasta Archangielsk, co nad Morzem Białym, ale od 6 lat mieszkam w Poznaniu. Ukończyłam jednolite 5-letnie studia – Filologię polsko-rosyjską w Rosji. W 2010 roku dostałam się na magisterkę na Poznańskiej polonistyce. W chwili obecnej piszę doktorat na UAM w Poznaniu, też na polonistyce. Więc jestem rusycystką, polonistką, nauczycielem i tłumaczem. Głównie uczę Polaków języka rosyjskiego, ale przez kilka lat uczyłam Rosjan polskiego, m.in. w ramach kursów organizowanych w Archangielsku przez Konsulat RP w Petersburgu. Od 2012 roku prowadzę na Facebook’u profil „Rosyjski z duszą”. Organizuję spotkania językowe w Poznaniu, różnego rodzaju projekty (np. Maraton listów), które mają pomóc moim czytelnikom w nauce rosyjskiego. Jestem organizatorem jedynego w Polsce rosyjskojęzycznego „языкового лагеря”. Chodzi o projekt „Rosyjska majówka”, który w tym roku miał drugie urodziny. Rosyjska majówka to wyjazd językowy, stwarzający warunki do pełnego zanurzenia się w języku. Rosyjska Majówka to przebywanie, mieszkanie, wspólne spędzanie czasu, spożywanie posiłków w środowisku, gdzie mówimy tylko po rosyjsku. Jest to świetna przestrzeń do przełamania bariery językowej i nabycia płynności w mówieniu.

Agata:

Genialny pomysł!! Integracja, język obcy i wspólne spędzanie czasu – recepta na sukces! Rozumiem z tego, że wykonywany obecnie zawód był zawsze twoim marzeniem. Zgadza się?

Natasza:

W dzieciństwie marzyłam zostać skrzypaczką. Niestety nadal nie umiem grać na skrzypcach, ale ukończyłam szkołę muzyczną, gram na fortepianie. Lubię być na scenie:) Myślę, że osoby mające zdolności muzyczne łatwiej uczą się języków obcych. Znam np. dwóch Japończyków, którzy uczą się polskiego. Jeden z nich jest filologiem, a drugi – gra na fagocie. To właśnie ten drugi, fagocista, ma o wiele ładniejszą polszczyznę.

Agata:

Muzyka łagodzi nie tylko obyczaje.. Powiedz mi proszę kilka słów o swojej pracy – może przytoczyć jakieś pozytywne sytuacje?

Natasza:

Przede wszystkim to tzw. feedback, który otrzymuję od swoich uczniów oraz czytelników mojego bloga. Cieszy mnie niezmiernie, kiedy dostaję od ucznia wiadomość, że pomogłam mu dobrze przeprowadzić negocjację z rosyjskojęzycznym klientem. Cieszy mnie, kiedy uczeń mówi, że po moich lekcjach czuje się o wiele lepiej, niż przed. Cieszy mnie, kiedy czytelnicy mojego bloga dziękują za to, co robię.

Agata:

Jasne! To kontakt z drugim człowiekiem napędza do działania! Widzę, że mamy podobnie! 🙂 A powiesz, co według Ciebie buduje, motywuje nauczyciela? Co motywuje?

Natasza:

Myślę, że ciekawość, pasja, energia, którą chce się dzielić. Ale to też działa w drugą stronę. Pracuję z bardzo ciekawymi osobami, które również uczą mnie wielu rzeczy, dzielą się doświadczeniem, dają słuszne rady.

Owszem motywują mnie postępy moich uczniów, ale jeszcze bardziej motywują mnie ich reakcje, pozytywne emocje, którymi widzę, że ładują się na zajęciach ze mną.

Niezwykle motywuje mnie moja działalność facebookowa. Już mówiłam, że lubię scenę, więc profil „Rosyjski z duszą” traktuję jako swoją scenę. Cieszy mnie, kiedy jest odzew, nie tylko „lajk”, ale też rozmowa, komentarze, które czasami przerastają w niezwykle ciekawe dyskusję. To jest bardzo ważne – rozmawiać z ludzi, którzy nas czytają nasze blogi i znalazły dla nas miejsce w swoich aktualnościach na Facebooku.

Jestem też w pewien sposób, prowadząc działalność publiczną, odpowiedzialna za treści które publikuję i ogólnie za wizerunek mojego kraju, który niestety obecnie nie trzyma się zbyt dobrze. Próbuję naprawić „ruskie” (czytaj – negatywne) podejście do Rosjan i Rosji. Nie uczę języka „ruskiego”, tylko rosyjskiego. Ruskie to są pierogi. Które a propos z Rosją niewiele mają wspólnego:)

Agata:

Odwieczna zagwozdka – pierogi ruskie jako typowe (?) polskie jedzenie! Znam tę historię! Ale wróćmy do naszej rozmowy. Przyjrzyjmy się teraz przestrzeni, która Cię otacza. Podziel się z nami spostrzeżeniami na temat miasta, w którym żyjesz. Czy ma on wpływ na Twój rozwój?

Natasza:

Jestem z Archangielska, z krainy – jak mówią moi znajomi – chłodu i lodu. Ale to bardzo ładne miasto, które ma swój charakter. Staram się mieszkać w nim co najmniej 2 miesiąca w roku. Jestem człowiekiem północy, a wg różnym opracowań ludzie północy są dość spokojni, zrównoważeni. Chyba ten spokój też próbuję przekazać swoim uczniom. Nieraz to są osoby, które pracują w dużych firmach, mają deadliny, są wielofunkcyjne. Na swoich lekcjach natomiast zawsze mówię do nich „spokojnie, powoli”. Nieraz się dziwią, bo przywykli słyszeć „szybko, na teraz, na już, na wczoraj”. Może to też różnica kulturowa: Wschód – Zachod. Na co dzień mieszkam w Poznaniu i szczerze nie wiem, jak to miasto wpływa na moją osobę, ale to bardzo dobre i ważne pytanie, nad którym powinnam się zastanowić, bo Poznań odegrał w moim życiu bardzo ważną rolę.

Agata:

Cieszę się zatem, że skłoniłam Cię do refleksji! Może dzięki temu powstanie post na Twoim blogu? Powiedz mi teraz, jaka jest Natasza jako lektorka? Jakie barwy dla Ciebie ma „nauczycielstwo”?

Natasza:

Bycie lektorem to bycie zakręconym:) Chodziłam w swoim życiu na kursy różnych języków, ale zawsze zadawałam sobie jedno pytanie: dlaczego ci lektorzy zawsze są tacy zakręceni i czasami nieogarnięci? Sensownej odpowiedzi na to pytanie raczej nie dam, ale chyba sama w to popadłam. Chyba po prostu fenomen lektorów. Myślę, że nie ma sensu starać się pozbyć tego, bo inaczej stracimy cały swój urok:) Bo nas lubią między innymi za to, że jesteśmy przykładem nieco oryginalnego sposobu bycia.

Agata:

Tak to prawda! Ja kiedyś usłyszałam na swój temat taki trochę suchar (wiesz co to jest?), że jestem zakręcona jak słoik od dżemu. Często o tym myślę, ale cieszę się, bo to słodkie! Popatrzmy na fotografię niżej 🙂 

Zrobiło się smakowicie! Nataszo! Wracamy do tematu naszego spotkania? 🙂 Zdradź swoje sposoby na usprawnienia nauczania języków obcych? Jakie metody rekomendujesz?Jakie wskazówki możesz podać innym lektorom? I najważniejsze, co Tobie pomaga być jeszcze lepszym?

Natasza:

Pracuję z dorosłymi. Nie ukrywam, że czasami staję się dla swoich uczniów psychologiem, oczywiście w dużym uproszczeniu tego słowa. To jest zupełnie inny rodzaj pracy, niż w szkole z dziećmi. Dorośli chcą rozmawiać na tematy, które ich rzeczywiście ciekawią, dotyczą i nieraz bolą. Czasami są to problemy związane z pracą, relacjami, rodziną itd. Często zajęcia odbywają się po pracy ucznia, który po 8 godzinach pracy nieraz jest, przepraszam, wypluty, ale coś z tym trzeba umieć zrobić. Ok, może opowiadać o problemach w pracy, ale po rosyjsku. Jednak nie chcę być dla niego tylko „panią od rosyjskiego”. Dlatego w pewnym momencie poczułam, że brakuje mi nieco kompetencji, bo psychologiem jednak nie jestem. Na szczęście na co dzień zajmuję się własnym rozwojem osobistym, czytam dużo literatury na ten temat, słucham wykładów, rozmawiam z osobami, które na tym się znają. To mi bardzo pomaga w trakcie zajęć.

Widzę w tym także przyszłość nauczania języków obcych, swojego rodzaju coaching językowy (nie lubię słowa coaching, bo jest odbierane ironicznie, ale inaczej tego nie nazwę).

W swojej praktyce staram się trzymać zasady „jak native dla native’a”. Oznacza to, że staram się robić wszystko, żeby uczeń w momencie jak wyląduje np. w Moskwie nie miał odczucia – czy rzeczywiście uczył się języka, w którym ponoć mówi Pani w moskiewskim sklepie spożywczym. Staram się pracować na autentycznych materiałach, które nie są oderwane od życia. Często przychodzą do mnie osoby, które niby poprawnie pod względem gramatycznym mówią po rosyjsku, ale kiedy ich słyszę, to myślę – przecież żaden Rosjanin by tak nie powiedział. Jest to język książkowy, martwy, poprawny do bólu, bez duszy. Trzeba go reanimować.

Agata:

Bardzo dziękuję Ci za słowa: „jak native dla native’a”- to ogromnie ważne dla lektora, ale tym bardziej dla ucznia, studenta, słuchacza. I już na koniec naszej rozmowy, droga Nataszo -zdradź nam swoje marzenie, ale ze sfery zawodowej. Podzielisz się nim?

Natasza:

Marzę o tym, żeby jak więcej Polaków przekonało się do języka rosyjskiego, a nie ruskiego. Zwłaszcza tych, co mają uraz po obowiązującym niegdyś w szkołach rosyjskim. Żeby więcej młodzieży uczyło się rosyjskiego. To piękny język, który otwiera drzwi do niesamowitych przygód i doświadczeń.

Marzę o tym, żeby organizować więcej wyjazdów językowych.

Agata:

Nataszo! Życzę Ci wielu, wielu sukcesów 🙂 Tym bardziej, że jeden z nich świętowałaś w miniony poniedziałek, czyli 24 lipca!
Liczę, że pozostaniemy w kontakcie polsko-rosyjskim! A może nawet zorganizujemy coś wspólnie!

Bardzo Ci dziękuję, że przyjęłaś zaproszenie do mojego cyklu „Środa z.. „! A Was Kochani, zapraszam do śledzenia blogowych poczynań Nataszy! Więcej znajdziecie pod adresem: rosyjskizdusza.com !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *